Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Magdalena Różczka: wyznaczanie celów daje moc

Magdalena Różczka co chwila stawia sobie nowe wyzwania, ale nie narzeka na brak sił i energii do ich realizacji. Zobacz, dlaczego wyznaczanie celów jest dla niej tak ważne, sprawdź, na czym polega zdrowa dieta aktorki i poznaj jej receptę na pozytywne myślenie.

Katarzyna Górna-Drzewosz 2016-05-05
Magdalena Różczka fot. Krzysztof Opaliński

W styczniu na dobre wróciła na plan filmowy. Choć pracować nigdy nie przestała. Nawet fakt, że rok temu po raz drugi została mamą, nie ograniczył jej aktywności. Systematycznie szuka sponsorów do swojej kolejnej akcji charytatywnej, wydzwania do znajomych aktorów, by pomagali zbierać pieniądze na leczenie dzieciaków i jednocześnie zajmuje się koprodukcją nowego filmu, w którym zagra główną rolę. 

Magdalena Różczka udowadnia, że można łączyć macierzyństwo, pracę i jeszcze pomagać innym. Bo – jak mówi – jeśli bardzo ci na czymś zależy, zawsze znajdziesz czas, sposób i energię, by to zrealizować.

Cel pierwszy: żyć z pasją

Wydaje się, że musi mieć żyłkę menedżera. A tymczasem Magdalena Różczka twierdzi, że jest raczej chaotyczna i zapominalska. Jak więc ogarnia pracę nad filmami, wspieranie kilku fundacji i życie rodzinne?

„To proste: jeśli nie robisz nic fajnego albo robisz coś jak za karę, to nie masz na nic czasu. A im więcej fajnych rzeczy wymyślisz i wciągniesz się w nie, tym lepiej je zorganizujesz i znacznie więcej zrobisz”. Siedem lat temu rozpoczęła współpracę z Fundacją Rodzin Adopcyjnych. Chwilę później narodził się pomysł na film „1800 gramów”, którego jest koproducentką
i odtwórczynią głównej roli.

Przyznaje, że nie umie oddzielić pracy od pasji. Działalność charytatywna, która niewątpliwie jest jej pasją, leży u podstaw niemal wszystkich działań zawodowych. „Jakiś czas temu przyszły do mnie dziewczyny z La Millou i zaproponowały stworzenie kolekcji dla dzieci” – opowiada Magdalena.

Przyznaje, że choć nie bardzo znała się na projektowaniu, podjęła wyzwanie. „Powiedziałam: jeśli dacie procent ze sprzedaży dla Fundacji Rodzin Adopcyjnych, to w to wchodzę”. Zgodziły się, więc to zrobiła. I wtedy odkryła, jak bardzo jest uparta.

„Walczyłam z grafikami o każdy odcień, kolor i grubość gałązki”. Tak powstała kolekcja akcesoriów dla dzieci, sygnowana jej nazwiskiem. (lamillou.com/shop/by-magdalena-rozczka). Kolekcja przerosła oczekiwania. Wierzy, że gdy się ma dobre intencje, to każdy pomysł można wcielić w życie.

Podobnie było z „Kluczykami do szczęścia”. „Poznałam człowieka, który postanowił zainwestować w to swoje pieniądze. Więc i ja szybko zrobiłam sesję zdjęciową i tak ruszyła kampania” (www.savicki.pl/ kluczyki). Do tej pory sprzedali 300 kluczyków, dzięki czemu mogli przekazać fundacji 30 tysięcy zł!

Pasja jest jak wirus, który zaraża innych. „Wpadasz na pomysł, mówisz o nim innym i zarażasz ich. A oni Ciebie. I tak kręci się dobra energia”. Jej koleżanka, Karolina Szymczyk, napisała scenariusz do krótkich odcinków serialu „Para nie do pary”. „Spotkałam pomysłowych ludzi i po chwili postanowiliśmy zrobić ten projekt razem”.

Jako pierwsi na świecie robią serial w technologii 360 stopni, gdzie widz decyduje, który fragment planu filmowego ogląda. Również z tego przedsięwzięcia Magdalena postanowiła wycisnąć, ile się da. Stworzyć coś więcej niż innowacyjne kino. Z każdego obejrzanego odcinka popłynie konkretna suma dla potrzebujących dzieci.

Na przekór wrodzonej chaotyczności, tworzy plan działania. Kiedyś zapominalska, oblepiała mieszkanie żółtymi karteczkami. Dziś wpisuje zadania do iPhone'a, a telefon przypomina jej, o czym nie może zapomnieć w ciągu dnia.

Zobacz także, co o swoim życiu opowiedziały nam Reese Witherspoon oraz Kate Hudson.

Magdalena Różczka fot. Krzysztof Opaliński

Cel drugi: spokojna głowa

„To nie ilość obowiązków nas spala, lecz negatywne myśli”. Aktorka uważa, że jeśli czegoś nienawidzisz, walczysz z kimś, próbujesz zmienić niemożliwe i zaprzątasz głowę frustrującymi myślami, organizm odpłaci się pięknym za nadobne.

„Kiedyś cierpiałam na chroniczne bóle pleców, często źle się czułam – opowiada. – Dopiero dziś wiem, że wtedy w kółko czegoś sobie zabraniałam, z czymś walczyłam”. Przyznaje, że bała się przytyć i koncentrowała się na odchudzaniu. Poszukiwała nowych diet, które dają spektakularne efekty. Któregoś dnia zrobiła badania i wyniki pokazały nieprawidłowy poziom cukru.

„Poszłam do dietetyczki i ona rozpisała mi posiłki. Byłam przerażona, że przy takiej ilości jedzenia przytyję, i to z 10 kilogramów w 2 tygodnie!”. Każdy dzień zawierał bowiem co najmniej 5 porcji jedzenia, a w menu nie brakowało niczego: nawet pieczywa i makaronów.

Spróbowała i okazało się, że jedząc często, ale małe posiłki, nie była w ogóle głodna, unormował się cukier, a do tego miała poczucie, że niczego sobie nie odmawia. „Jadłam ryby, mnóstwo warzyw i węglowodany. Czasami pozwalałam sobie nawet na coś słodkiego, jak choćby ulubioną nutellę z awokado” (przepis na ostatnim slajdzie).

Dziś wie, że to właśnie wielość smaków pozwala doskonale zaspokoić apetyt. „Przestałam sobie reglamentować i odmawiać. Świadomość, że mogę jeść wszystko, paradoksalnie sprawiła, że przestałam się rzucać np. na słodycze, choć wcześniej potrafiłam bez problemu przysiąść i zjeść opakowanie ptasiego mleczka! I, co ciekawe, wciąż jem, a ważę tyle samo” – mówi aktorka. Ma pewność, że odkąd zachowuje spokój, nie martwi się również o sylwetkę i zdrowie. Nawet plecy bolą obecnie znacznie rzadziej.

Magdalena Różczka fot. Krzysztof Opaliński

Cel trzeci: nie marudzić

„Każdy ma swoje słabości, ja również” – mówi Magdalena Różczka. I zaraz dodaje, że w ramach emocjonalnej higieny nie zaprząta sobie myśli tym, z czym ma problem, tylko szuka sprytnych sposobów na to, jak sobie z nim poradzić.

Zawsze - jak mówi - była „antysportowa”. Lekcje wuefu w szkole czy też zajęcia ruchowe na Akademii Teatralnej nie należały do jej ulubionych. Niestety, trochę tak zostało do dziś.  Bieganie dookoła boiska? Nigdy! Siłownia? W życiu! Jasne, że można usiąść i marudzić, narzekać na swoje słabe strony. Ale to nie w jej stylu.

Skoro ruszać się trzeba, to trzeba też znaleźć sposób na to, by to polubić. „Lubię chodzić, oczywiście najlepiej w określonym celu – opowiada. - Postanowiłam porzucić kilka razy w tygodniu samochód i na spotkania docierać piechotą”.

Dlatego, gdy umawia się np. na spotkanie z dziennikarką, wybiera miejsce po drugiej stronie Wisły. Idzie kilka kilometrów i  załatwia dwie sprawy za jednym razem. I ma satysfakcję z kolejnych osiągniętych celów.

Magdalena Różczka fot. Krzysztof Opaliński

Łakoma na dobre życie

Jeżeli dobrze się czujesz w swoim ciele, masz lepsze nastawienie do świata. Gdy akceptujesz swoją osobowość, wybaczasz sobie słabości.

"Zawsze myślałam, że jestem łasuchem i muszę mieć pod ręką pudełko ptasiego mleczka, które pochłaniałam zazwyczaj na raz. Odkąd zmieniłam dietę, wiem, że wcale nie muszę, że to kwestia odzwyczajenia, zmiany nawyków. Dziś, jeśli mam ogromną ochotę na czekoladę, jem gorzką z ksylitolem"

"Lubię wykorzystywać sprawdzone sposoby moich koleżanek. Przepis na „zdrową nutellę” podkradłam Beacie Sadowskiej. Wystarczy banan, połówka awokado, 2 daktyle i 3 łyżki gorzkiego (70%) kakao. Blenduję wszystko i mam pyszną czekoladową pastę na kanapki dla dzieci"

"Raz w tygodniu cała rodzina obowiązkowo je jaglankę. Mam na nią swój sprawdzony sposób: jedną szklankę podprażonej kaszy jaglanej gotuję z dwiema szklankami wody i garścią jagód goji (20 minut). Podsmażam cebulkę, słonecznik i sezam. Dodaję pomidorki (można dodać także czosnek). Wszystko mieszam i polewam oliwą z oliwek lub odrobiną sosu sojowego. Jeśli dzieci nie chcą, to blenduję, dodaję 2 jajka i obtaczam w ziarnach sezamu. Potem smażę jako kotleciki. Pycha!"

WH 12/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij