Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Katarzyna Maciąg: moja droga do siebie

Kluczem do fajnego życia jest równowaga. Jednak nie dostajesz jej w prezencie. Dlatego codziennie nad nią pracuję, choć to wymaga wyrzeczeń - mówi kobieta z okładki WH, aktorka Katarzyna Maciąg.

WH 2013-10-17

Zawsze chciała być aktorką, ale brakowało jej wiary w siebie. Dlatego najpierw wybrała germanistykę.

Kiedyś brała sobie do serca, co o niej mówią. Dziś „hejterskie” komentarze traktuje jak spam.

Eksperymentowała z dietami, przeszła nawet na wegetarianizm. Dziś nie narzuca sobie ograniczeń, ale uważnie czyta etykiety na produktach.

„Na każdym kroku staram się łapać zdrowy pion. To mnie uszczęśliwia” - mówi kobieta z okładki „Women's Health”, aktorka Katarzyna Maciąg.

 

Jedną z pierwszych ról zagrałam w drodze po odbiór wyników egzaminów wstępnych na krakowską PWST. Wysiadam z pociągu i widzę na peronie koleżankę, z którą zaprzyjaźniłam się w czasie egzaminów. Dziewczyna płacze. „Nie dostałam się, ty tak”. W ten sposób dowiedziałam się niechcący, że zdałam. „I co teraz? Skakać ze szczęścia? Przecież nie mogę przy niej”.

Nie wiedziałam, jak się zachować, tak jakby te dwie skrajne informacje wprowadziły mnie w stan osłupienia. Sytuacja wymagała skupienia się jeszcze przez chwilę nie na sobie. Dopiero potem uwolniłam emocje i jak na skrzydłach pobiegłam w kierunku ul. Straszewskiego (tam znajduje się PWST).

I tak jest z wieloma rzeczami w moim życiu. Ciągle staram się łapać równowagę, choć czasem wymaga ona wyrzeczeń. Wierzę, że to pracuje na moje szczęście. I jeszcze jedno: koleżanka też się dostała. Rok później.

Odmawiam

Gdy po sukcesie „Teraz albo nigdy” stałam się osobą popularną, natychmiast chciałam przestać nią być. Może to zabrzmi banalnie, ale to naprawdę dziwne i trudne doświadczenie, gdy jednego dnia jesteś anonimową dziewczyną, a drugiego inni mówią Ci, że powinnaś schudnąć, przytyć, inaczej chodzić ubrana lub zmienić kolor włosów.

Kolorowe pisma zaczynają zastanawiać się, z kim teraz jesteś. Zaczynasz być zapraszana do telewizji śniadaniowych, gdzie głównym tematem jest dyskusja o pieczeniu babki wielkanocnej. A ja naprawdę nie jestem ekspertem w tej dziedzinie (śmiech).

maciag2

Dziś wiem, że to cena, jaką się płaci za bycie rozpoznawalną i że ma to też dobre strony. Ma się wtedy większe szanse na ciekawsze role. Poza tym sympatia widzów, z którą spotykam się na co dzień w bezpośrednim kontakcie, zawsze poprawia humor.

Ale wiem też, że trzeba umieć odmawiać, bo inaczej trudno rozpoznać granicę, gdy zaczyna przeważać uczucie, że nie należysz już do samej siebie. Dlatego nie ma mnie na Facebooku, nie tańczę przed kamerami, nie jeżdżę na lodzie i nie śpiewam w różnych talent show.

Wyhamowuję

Nie da się uniknąć stresu, ale da się go ujarzmić. Gdy pracuję na planie, myślę i żyję rolą. Wchodzę w emocje, rozpracowuję postać od środka. To wymaga skupienia i energii. A tymczasem zdarza się wstawać o godz. 4, bo zdjęcia zwykle ruszają o świcie. Plan może trwać 12 godzin. A potem, czyli po zdjęciach, zdarza się 4-miesięczna pustka, którą trzeba jakoś zorganizować.

Wszystko to pięknie pracuje na stres – praprzyczynę wszelkiego zła. Zaczynasz wtedy jeść więcej albo przeciwnie: coraz mniej, masz kłopoty ze snem. Dlatego trzeba znaleźć jakieś antidotum, coś, co pozwoli wyhamować ten pęd. Odkryłam, że ja wszystko to mogę wybiegać. Nie zatrzymuję się w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale pęd w życiu zamieniam na ruch.

Ruszam się

Mam głębokie przekonanie, że to, jak się czujesz, jak pracujesz i ile masz sił, wynika bezpośrednio z kondycji Twojego ciała. Jeśli moje ciało jest zaniedbane, nie mogę dobrze wykonać zadania. To właśnie szkoła teatralna pokazała mi, czym jest ciało.

Studenci aktorstwa mają mnóstwo zajęć typowo fizycznych: muszą biegać, mają zajęcia z szermierki, tańca współczesnego i klasycznego. To mnie totalnie otworzyło: na dyscyplinę w pracy, na ludzi i na świat. Na tych zajęciach uczyłam się panować nad ciałem, kondycją, bo sprawne ciało pomaga okiełznać umysł.

maciag1

Sport wyczynowy zostawiam sportowcom. Markowe, sportowe ciuchy i gadżety – gadżeciarzom. Ja zakładam smycz mojemu psu Lilii, wkładam pierwsze z brzegu buty (byle sportowe!), jakiś tam dres i w drogę! Nie chcę myśleć, jak wyglądam. Zwłaszcza gdy biegam! Ani opracowywać tras. Ani bić rekordów. Chcę biec przed siebie! Ile dam radę.

Słucham siebie

I jem, co chcę! Teraz wiem, że ograniczanie jedzenia nie ma sensu. Dla mnie zdrowa dieta to dieta racjonalna. Rzucamy się na magiczne przepisy odchudzające, ale rzadko myślimy o tym, jak duże znaczenie ma to, gdzie żyjemy: w jakiej strefie klimatycznej, jaką mamy grupę krwi.

Najważniejsze, by świadomie podejmować decyzje. Dlatego czytam, co jest na etykietach opakowań. Chcę znać skład i wszystko, czego użyto w czasie produkcji. Jest we mnie wewnętrzny bunt przeciw temu, by dawać się mamić tym wszystkim reklamom czy ładnym opakowaniom. Wiem, że jako konsument nie mam większych możliwości dyskusji z producentem. Ale jeśli więcej wiem, tym mądrzej wybieram.

„Piękna kobieta to kobieta, która żyje w zgodzie ze sobą, spełnia się. Piękno to nie gładka skóra bez zmarszczek, lecz dobre samopoczucie. Jeśli najlepiej czuję się tylko z kremem i bez makijażu, reszta jest nieważna. Bo podoba mi się określenie, że luksus to stan wewnętrzny”.

Jestem czujna

Jestem ultrahipochondryczką! (śmiech) Dlatego wykonuję profilaktyczne badania, by w porę zareagować. Staram się nie brać mocniejszych leków, oczywiście w granicach rozsądku. Jeśli jednak po kilku dniach gorączka nie spada, nie dyskutuję z lekarzem, który przepisał mi lek.

Ale dopóki mogę (a mogę dopóty, dopóki podpowiada mi to moja intuicja), staram się nie brać nawet suplementów. Przecież nigdy do końca nie wiadomo, ile korzyści ma moje ciało z witamin i mikroelementów w proszku. To chemia, coś jak obce ciało. A jestem mocno przywiązana do swojego ciała: ręki, twarzy, skóry... I nie chciałabym tu niczego zmieniać. Chcę je lubić takie, jakie jest. Bo jest moje.

Rzeczy, bez których nie mogę żyć

Czyli rzeczy, które muszę mieć zawsze przy sobie, na wyciągnięcie ręki, lub codzienne nawyki, z których nie umiem i nie chcę zrezygnować.

• Kawa. Bardzo lubię dobrą kawę. Czarną, białą – w każdej postaci. Lubię jej smak i zapach. Przepadam też za syropem klonowym. Dodaję go do naleśników, herbaty, białego sera, owoców. No i siemię lniane. Zaparzam i piję codziennie. Jest bardzo zdrowe, lubię ten smak. Dodaję tylko odrobinę mleka i syropu klonowego.

• Książka. Zawsze jakąś noszę torebce. Teraz czytam autobiografię Romana Polańskiego, napisaną w 1989 roku. Oprócz książki zawsze mam w torebce dużą chustę. Rozkładam ją w parku i czytam. A potem najlepiej pobiegać. Odkąd zaczęłam, nie mogę przestać – to dobry nawyk.

• Okulary przeciwsłoneczne. To moja ulubiona część garderoby. Bez względu na porę roku mam je na nosie. No i zapach. To również obowiązkowa część mojej garderoby, którą zawsze muszę mieć blisko siebie. Ostatnio używam perfum firmy Penhaligons, ponieważ są piękne i naturalne.

• Woda. Nie ma nic lepszego niż czysta i krystaliczna woda z dodatkiem ekstraktu z kokosa. Popijam ją wszędzie. Również w kinie, bez którego nie mogę żyć! Najchętniej codziennie oglądałabym jeden film w kinie. To jest to, czego potrzebuję, żeby w spokoju pomyśleć i pobudzić wyobraźnię.

Skąd ją znamy?

Z prawie 20 ról zagranych w ciągu 6 lat, m.in. z:

• „Randki w ciemno” Ten film oraz serial „Teraz albo nigdy” okazały się furtką do popularności. W „Randce...” Kasia zagrała porzuconą przez Bogusława Lindę dziewczynę. Partnerowali jej Borys Szyc i Anna Dereszowska.

• „Głębokiej wody” To serial o pracownikach pomocy społecznej. Kasia gra jedną z głównych ról, obok Marcina Dorocińskiego. Serial miał kilka serii i cieszył się ogromną popularnością.

„Ścinki” Psychologiczna opowieść o związku dwojga ludzi. Ona jest tłumaczką, on pisarzem na granicy załamania nerwowego. W tym filmie Kasi partneruje Piotr Głowacki.

wysłuchała: Katarzyna Górna-Drzewoszzdjęcia: Marek Straszewski

WH 02/2013

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij