Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Heidi Klum: ona ma talent

Od 20 lat nic nie jest w stanie zatrzymać tej energicznej matki czwórki dzieci. Chociaż odniosła ogromny sukces, Heidi Klum chce wciąż żyć na pełnych obrotach i umie to robić. Po wspaniałych latach w modelingu triumfuje w telewizji. Zakończyła „Project Runway”, który doczekał się polskiej wersji, i dołączyła do jurorów w amerykańskiej edycji „Mam talent”. Odnajduje się też jako projektantka odzieży.

KD 2014-04-16
fot. Rankin fot. Rankin

Jesteśmy w hollywoodzkim studiu „Milk”, gdzie odbywają się pokazy mody i sesje zdjęciowe. Grupa fotografów, makijażystów, stylistów i oświetleniowców uwija się na planie, a wśród nich, rozmawiająca przez telefon, dziewczyna. Ubrana w nieco znoszone spodnie i koszulkę, wilgotne włosy ma upięte w kucyk. Wygląda jak wiele asystentek w studiu, lecz ma w sobie coś więcej, coś przykuwającego uwagę. Gdy odkłada słuchawkę, ściąga okulary przeciwsłoneczne i wchodzi do garderoby, w której wita ekipę fryzjerów i wizażystów swoim „good morning” z niemieckim akcentem, wszystko staje się jasne: to nie jest jedna z wielu dziewczyn w ekipie. To Heidi Klum.

 

Patrząc na nią, nikt by nie powiedział, że ma czterdziestkę na karku i czwórkę dzieci. Modelka, której wartość magazyn „Forbes” oszacował na 50-70 milionów dolarów, stoi właśnie u szczytu kariery w przemyśle telewizyjnym, zdominowanym przez jej młodsze koleżanki. Pierwszy raz zawładnęła sceną w latach 90. po wygranej w konkursie dla modelek. To było w czasach, gdy mieszkała jeszcze w rodzinnym Bergisch Gladbach, małym miasteczku koło Kolonii w Niemczech. Zachwycała zdrowym i seksownym wyglądem, jakby stworzonym na okładkę „Sports Illustrated” – magazynu sportowego, który raz w roku przedstawia zdjęcia modelek w strojach kąpielowych. 9-krotne pojawienie się w nim zapewniło jej w końcu olbrzymie skrzydła „Aniołka Victoria’s Secret”, które – jako rekordzistka – wkładała przez 13 lat.

W ciągu 12 kolejnych sezonów „Project Runway”, telewizyjnego show o modzie, jako jurorka wsławiła się swoim ciętym językiem. Odesłała do domu niezliczoną ilość gorliwych projektantów, udowadniając przy okazji, że ma talent do miażdżenia ich marzeń z rozbrajającym uśmiechem na ustach. Szybko została doceniona jako osobowość telewizyjna i razem ze współprowadzącym, Timem Gunnem, otrzymała nagrodę „Emmy”.

Równolegle, w Niemczech, przez 9 sezonów była surowym krytykiem w tamtejszej edycji programu „Top Model”. Biorąc pod uwagę popularność, jaką przyniosły jej te programy, zaproszono ją do jury innego show – „America’s Got Talent”.

Jeśli dodać do tego fakt, że zaprojektowała dziecięcą linię ubrań dla sieci sklepów „Babies R Us” oraz ubrania sportowe New Balance, może rodzić się pytanie, czy ta kobieta nie dostaje jakimś magicznym sposobem kilku godzin więcej na dobę niż my, zalatane od rana do wieczora, normalne śmiertelniczki. Chcąc dowiedzieć się, jak nie oszalała, będąc od 20 lat w tym pędzie, i co, do diabła, zrobiła, że wygląda tak bezczelnie dobrze, przycisnęliśmy ją trochę. Wyjawiła nam swoje sposoby.

Gdy pofolguję sobie z jedzeniem, potem muszę więcej poćwiczyć. Tak to działa - mówi Heidi Klum. (fot. Rankin) Gdy pofolguję sobie z jedzeniem, potem muszę więcej poćwiczyć. Tak to działa - mówi Heidi Klum. (fot. Rankin)

Zaczynaj dzień na zielono

Każdy poranek Heidi zaczyna się od warzyw i owoców. Takie śniadanie daje jej pewność, że dostanie potrzebną porcję witamin i błonnika, zanim wszystko rozkręci się na dobre. „Codziennie rano robimy sobie z dzieciakami koktajl. To obowiązkowy rytuał i nie ma od niego odstępstwa”. Zawsze w lodówce ma obrane i posiekane produkty, gotowe do zmiksowania o 6 rano, gdy zaczyna swój dzień.

Kontroluj węglowodany

Pracowity tryb życia często zmusza ją do jedzenia obiadów na stołówce, nieopodal planu zdjęciowego. A to oczywiście pole minowe pełne żywieniowych zasadzek. „Zazwyczaj podają makaron, pieczywo, kurczaka, ryby i warzywa – opowiada. – Zjadam wszystko oprócz chleba i makaronu. Może myślisz, że nie mam na nie ochoty? Pewnie, że mam, po prostu staram się opierać pokusom”. Czasami jednak nawet Heidi się poddaje. Ale tylko wówczas, gdy naprawdę warto. „Dziś podawali makaron z truflami. Musiałam zamówić”.

Gotuj prosto, jedz zdrowo

Kiedy masz tabun dzieci i milion zajęć, masz gdzieś wykwintność. W tygodniu Heidi wspólnie z dziećmi, które pomagają obierać i siekać warzywa, gotuje wielki gar zupy. „Niech wiedzą, jak zrobiony jest obiad. Gdybym zamawiała gotowe dania, nie miałyby pojęcia, co jedzą”. Jednak nie zawsze była taka rozsądna – dorastając w Niemczech, odżywiała się zupełnie inaczej. „Mama uznaje wyłącznie to, co ocieka tłuszczem lub gęstą śmietaną” – śmieje się. – Gdy mnie odwiedza, szykuje się kilka centymetrów więcej w udach”.

Praca modelki nauczyła ją zwracać uwagę na to, co je. „Od tego, jak wyglądałam, zależały przecież moje kontrakty. Pogodziłam się z pewnymi faktami: skoro od jedzenia słodyczy psuje mi się cera, muszę coś z tym zrobić. Dziewczyny, których życie zawodowe nie jest uzależnione od tego, co jedzą, nie odczuwają tak silnej presji”.

Wpisz ćwiczenia w rozkład jazdy

Przez lata ćwiczyła z tym samym trenerem – Davidem Kirschem, który pomagał jej powrócić do formy po każdej ciąży. Wszyscy widzimy, z jakim fantastycznym skutkiem, bo przecież tych ciąż było aż cztery. Ostatnio jednak trochę zaniedbała treningi. „Mam w domu naprawdę fajną bieżnię, która się kurzy. To dobry sprzęt, ale co poradzę na to, że nie mam czasu na niej pobiegać”? Żeby tak całkiem nie odpuścić, stara się przemycić fitness do codziennych zajęć. Jest pierwsza do wyprowadzania psa na spacer, często jeździ z dzieciakami na rowerach wzdłuż plaży w Santa Monica.

Heidi wie jednak, że czasem to nie wystarczy, że z wiekiem musi zwracać większą uwagę na balans między dietą i ćwiczeniami. „Metabolizm zdecydowanie zwalnia po 40. Zawsze myślałam, że mnie ten problem nie dotyczy. Właśnie odkryłam, że jednak dotyczy”. Patrząc na nią, trudno znaleźć argumenty, które poparłyby to stwierdzenie, ale nie wyczuwa się w tym kokieterii. Twardo obstaje przy swoim: „Gdy pofolguję sobie z jedzeniem, potem muszę więcej poćwiczyć. Tak to działa”.

Zawsze dobrze czułam się w swoim ciele. Byłam pewna siebie i dzięki ćwiczeniom wciąż jestem  - twierdzi Heidi Klub. (fot. Rankin) Zawsze dobrze czułam się w swoim ciele. Byłam pewna siebie i dzięki ćwiczeniom wciąż jestem - tłumaczy Heidi Klum. (fot. Rankin)

Znajdź czas dla siebie

Heidi przyznaje, że z wiekiem pojawiła się w niej potrzeba, której wcześniej nie miała: mieć czas tylko dla siebie. Chciałaby wyrwać go trochę każdemu dniu, ale niestety większość prób kończy się fiaskiem. Gdy ostatnio wybrała się do kosmetyczki, ta, widząc ją, wykrzyknęła: „Chyba z rok Cię nie widziałam!”.

Mądrze dobieraj współpracowników

Jako businesswoman polega na fachowcach. „Współpracuję z najlepszymi w branży. To daje mi pewność, że znają się na tym, co robią” – mówi, nawiązując do zaprojektowanej przez siebie dziecięcej linii ubrań dla „Babies R Us” i kolekcji dla New Balance. Heidi przyznaje, że w biznesie mierzy zamiary na siły i wybiera projekty, które leżą w jej kompetencjach. „Nie próbuję rewolucjonizować butów do biegania – New Balance już to zrobiło. Ja wprowadzam nowatorstwo w kolorach i wzornictwie. Jestem zadowolona z nadruków, które były inspirowane motywem kwiatowym z kalejdoskopowym efektem”. Projektuje dla wszystkich dziewczyn, które chcą wyglądać na siłowni modnie od stóp do głów. „W końcu firma nie zaprosiła mnie, bym zrobiła dla nich czarne legginsy, prawda?” – śmieje się.

Nie odpuszczaj sobie

Jako jurorka często powtarza uczestnikom programów: „Żadnych wymówek!”. Ten zwrot zaadaptowała do swojego codziennego życia. „Jestem konkretną babką. Robię, co trzeba, również wtedy, gdy ze zmęczenia mam wszystkiego dość”. Nawet w chwilach ogromnego przeciążenia pracą i stresu, zamiast położyć się na kanapie w garderobie, woli pobiec do najbliższego „Starbucksa” po kawę dla całej ekipy i w ten sposób dodać sobie energii. I wszystkim dookoła, bo jej witalność jest zaraźliwa.

Jak besztać

Heidi Klum, jako doświadczona jurorka programów telewizyjnych, nauczyła się jednak również, jak przekazywać złe informacje, by nie zranić słuchającego. Weź jej rady pod uwagę, gdy sama będziesz kogoś krytykować.

• Szczerość to podstawa. „Krytykując czyjeś poczynania, nie chcę go upokorzyć. Jednak jeśli nie dostrzegam w kimś potencjału, nie mam prawa kłamać”.

Wytłumacz, jak pracować, by coś poprawić. Heidi porównuje słabsze wystąpienia z tymi, które lubi bardziej, by pokazać kontrast. Jeśli mówi do piosenkarki występującej na scenie „America`s Got Talent”, że dwa występy temu wywołała u niej większe emocje, to oznacza, że wtedy była lepsza. Czasami odchodzi od subiektywnych ocen, podając na konkretnych przykładach, co należy poprawić.

Żadnych sentymentów. Przyznaje, że jej mocna i wnikliwa krytyka pod adresem uczestników „Runway” nie zawsze służy telewizji. Jej komentarze są często pierwsze do wycięcia. Ona jednak wie, że ludzie nie chcą oglądać trzygodzinnej nudy: „pytanie, odpowiedź, pytanie, odpowiedź”. Heidi dodaje jednocześnie, że zawsze gdy zbyt mocno użądli, dodaje coś na osłodę.

Poczuj się dobrze ze sobą

Dzieciństwo w Europie, gdzie ludzie, według niej, na ogół czują się dobrze we własnej skórze, nauczyło ją dystansu do wyglądu. „Zawsze czułam się świetnie ze swoim ciałem. Byłam pewna siebie i wciąż jestem. Niemniej jednak – tak dawniej, jak i dziś –nie wyszłabym na siłownię w samym staniku i krótkich szortach. Coś by się odsłoniło, coś mogłoby wylecieć i byłby śmiech na sali. W dobrych ciuchach czuję się komfortowo”. Heidi trzykrotnie prowadziła program, będąc w ciąży, więc jest przyzwyczajona do pokazywania swojego ciała takim, jakie akurat jest. „Kiedy robiłam »Project Runway«, byłam albo ciężarna, albo karmiąca. Michael Kors naśmiewał się, że muszę sporo ćwiczyć, skoro tak rozwinęłam mięśnie klatki piersiowej”.

Nie bierz życia zbyt serio

Zapomnij o stereotypie sztywnej Niemki. Znakiem rozpoznawczym Heidi jest poczucie humoru i umiejętność śmiania się z siebie. W jednym z popularnych amerykańskich programów satyryka Jaya Leno uczyła jodłować Bradleya Coopera. Na rozdaniu nagród „Emmy” zeszłej jesieni wygłosiła lekko kłopotliwą przemowę. „Na początku gali wręczaliśmy z Timem Gunnem statuetkę, a później mieliśmy trzygodzinną przerwę. Tim zaproponował, żebyśmy skoczyli naprzeciwko do Marriotta na lampkę szampana. To fakt, wypiliśmy trochę więcej – po dwie na głowę. Nie jestem mocna w te klocki, więc taka ilość naraz to naprawdę sporo. Skończyło się tym, że nie wiem nawet, co plotłam na tej scenie” – opowiada z łobuzerskim uśmiechem.

Dziecko szczęścia, któremu wszystko się udaje, a wpadki uchodzą na sucho? Pewnie trochę tak, bo dostała od Pana Boga więcej niż niejedna z nas na początek, ale byłoby niesprawiedliwie nie zauważyć, że tylko własną pracą i charakterem wykorzystała ten potencjał. Bo pięknych i sympatycznych dziewczyn jest wiele, a Heidi Klum jest jedna.

tekst: Christine Lennon, Katarzyna Górna-Drzewosz

WH 02/2014

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij