Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Cameron Diaz: pokochaj swój wiek

W niebieskich oczach Cameron Diaz można się utopić, ale jej największym atutem jest nie uroda, lecz umysł. Dlatego napisała kolejną książkę, w której zdradza, jak radzić sobie z upływającym czasem. Zobacz, jakie jest podejście gwiazdy do zdrowego stylu życia i starzenia.

Hannah Morrill, Jakub Skworz 2016-08-11
Cameron Diaz fot. shutterstock.com

Walczymy ze zmarszczkami oraz cellulitem. Czasami decydujemy się na nierozsądne diety, które mają zdecydowanie zbyt mało kalorii, żeby uznać je za zdrowe, ale podobno pozwalają zachować figurę nastolatki. Robimy wszystko, aby pozostać młode. Aż tu nagle pojawia się Cameron Diaz, która z uśmiechem na ustach oznajmia, że starzenie wcale nie jest takie złe. Trzeba tylko wiedzieć, jak do niego podejść. Co Ty na to?  

Każda z nas musi się zmierzyć z pierwszymi zmarszczkami. Z faktem, że po zarwanej nocy nie wystarczy już tylko chwila, aby znów wyglądać promiennie. Cameron, która od wielu lat występuje w kasowych, hollywoodzkich produkcjach, nie ma zamiaru nikogo przekonywać, że wygląd jest nieistotny. Ale od razu zaznacza – to tylko jeden z elementów.

„Najważniejsze w moim życiu są relacje z innymi ludźmi oraz dobre samopoczucie – przyznaje. - A na nie składa się to, dokąd zmierzam jako człowiek, mój rozwój umysłowy, emocjonalny i fizyczny”. Dlatego gdy zaczęła obserwować, jak zmienia się jej ciało, zamiast szukać innego kremu czy nowej rozpiski treningowej, postanowiła dowiedzieć się, na czym polega sam proces starzenia.

Zobacz także, co o swoim życiu opowiedziała nam Kloé Kardashian i Eva Mendes.

Kwestia akceptacji

Najpierw Diaz zrobiła to, co robi teraz chyba każda z nas, gdy chce się czegoś dowiedzieć – skierowała się po pomoc do wujka Google’a. Ale choć w internecie można znaleźć wszystko, otrzymane odpowiedzi jej nie usatysfakcjonowały. Dlatego zadzwoniła do Sandry Bark, która pomogła jej w pisaniu książki „Ja, kobieta. Jak pokochać i zrozumieć swoje ciało”.

Postanowiła zachęcić ją do pracy nad kolejną publikacją, tym razem na temat długowieczności. „Poznanie siebie na poziomie komórkowym jest bardzo wzmacniające – mówi Diaz. – Chcę, aby kobiety zrozumiały zmiany zachodzące w ich ciałach i je zaakceptowały”.

Okładka jej książki to dowód, że Cameron nie boi się pokazać, jak wygląda na co dzień. Bez mocnego makijażu i obróbki grafików. „Skóra jest ważna: w końcu to największy organ naszego ciała – tłumaczy. – A jej powierzchnia i pojawiające się na niej zmarszczki to dowód na to, że komórki wewnątrz również się starzeją. Dlatego w książce poruszamy temat kości, mięśni, serca i mózgu”.  

Cameron Diaz fot. shutterstock.com

Zdaniem ekspertów

Diaz ma jednak bardzo rozsądne podejście do zdrowego stylu życia. Gdy odwiedza swoją ulubioną japońską knajpę, nie ma problemu z zamówieniem makaronu z kurczakiem i warzywami oraz piwa. Chociaż tego ostatniego wypija tylko połowę – resztą woli się podzielić. Żadnych podziałów nie było natomiast podczas prac nad książką. Aktorka, zbierając materiały, odwiedziła razem z Bark National Institutes of Health.

„Zostałyśmy zaproszone do laboratoriów i doktorzy poświęcili dużo czasu, żeby opowiedzieć nam, czy się zajmują” – przyznaje. Najbardziej zaskoczyła ją jednomyślność naukowców. Niezależnie od tego, jaką dziedziną wiedzy się zajmowali, zapytani o to, co pozwala żyć dłużej i zdrowiej, odpowiadali: ćwiczenia fizyczne, sen, mniej stresu, mocne relacje z najbliższymi oraz odpowiednia dieta.   

Na dobrej drodze

To ostatnie przypomniało Cameron o jej własnej przemianie. Jak sama przyznaje, gdy zaczynała pracę na planie, żywiła się śmieciowym jedzeniem. „Zmuszałam swoje ciało do wysiłku, ale nie pilnowałam, co ląduje na moim talerzu – zdradza. – Z czasem zdałam sobie sprawę, że warto zwracać uwagę na jakość. A mój trener nauczył mnie, aby jeść białko po treningu”.

Jak sama przyznaje, raz w miesiącu zdarzy jej się sięgnąć po cheeseburgera. Patrząc na makaron, który z taką radością pochłania, można również dodać, że nie boi się glutenu.

„Nie jestem dla siebie zbyt surowa – mówi aktorka. – Zresztą, już porozmawiałam ze sobą na temat tego posiłku. Rano zjadłam dobrze, teraz cieszę się z tego dania, a wieczorem, gdy będę musiała zdecydować, co chcę na kolację, znów wybiorę odpowiednio”. Prosto i skutecznie, a co najważniejsze – bez zbędnych wyrzutów.  

Cameron Diaz fot. shutterstock.com

Bez żalu

Podejście Cameron można sprowadzić do dwóch zasad: wypracuj dobre nawyki i rób to, czego Twoje ciało oraz umysł potrzebują. Skoro zwracasz uwagę na to, co jesz, drobne szaleństwo z pewnością Ci nie zaszkodzi. Odpowiednie decyzje pomoże Ci również podejmować zdobyta wiedza. Tak przynajmniej było w przypadku Diaz.

„Mam obsesję na punkcie flory bakteryjnej – mówi aktorka. – Dowiedziałam się więcej na jej temat podczas pracy nad pierwszą książką. Wszystkie te mikroby wydzielają hormony, które docierają wprost do naszych mózgów. Zrozumienie tych mechanizmów to jedno z największych wyzwań stojących przed nauką”. I rzeczywiście, badacze na całym świecie starają się ustalić, jak na nasze życie wpływają bakterie, które znajdują się w jelitach. My natomiast śledzimy wyniki badań i regularnie o nich informujemy.

Cameron także trzyma rękę na pulsie. Jej błękitne oczy zaczynają błyszczeć, gdy opowiada o tym, że w organizmie wszystko się łączy. „Zdrowie zależy od współpracy wszystkich organów – mówi. – Jeśli przez dłuższy czas nie dostarczasz organizmowi odpowiedniego pokarmu, nie ruszasz się albo nie odpoczywasz, po prostu siebie krzywdzisz”.

Proste rozwiązanie

Diaz w wyniku swoich badań doszła do oczywistego wniosku. Ludzie, którzy akceptują i rozumieją proces starzenia, lepiej sobie z nim radzą. Nie tylko dłużej żyją, ale mają więcej energii i są po prostu szczęśliwsi. „Dlatego musimy się zastanowić, czy dalej chcemy karać siebie i inne kobiety za starzenie, czyli coś, co jest absolutnie naturalne – oznajmia aktorka. – A może powinnyśmy się klepać po plecach i mówić: »Świętnie sobie radzisz«?”.

Odpowiedzi na to pytanie każda z nas musi udzielić sobie sama. Ale jedno jest pewne: gdybyśmy częściej w swoich zmarszczkach i zmarszczkach swoich koleżanek potrafiły dostrzec piękno, świat byłby zdecydowanie lepszy.  

WH 04/2016

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij