Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Macierzyństwo: jak być pracującą mamą?

Prześladuje nas w dzień i w nocy. Nie pozwala się skupić w pracy ani w domu podczas robienia dziecku zupki. Poczucie winy to nieodłączny towarzysz pracującej matki. Zawsze coś przecież mogłybyśmy zrobić lepiej, bardziej się przyłożyć, sprawniej zorganizować.

matka i dziecko fot. Getty Images

Znacie te kobiety? Mają dwójkę superdzieci (młodsze już uczy się japońskiego, starsza gra na harfie), uroczego drwalopodobnego męża (bankowiec, ale po pracy grywa w kapeli), one same realizują się zawodowo, zawsze świetnie wyglądają (to dzięki cholernej jodze), codziennie dwie godziny czytają dzieciom mądre książki przed snem, mają liczne grono zabawnych przyjaciół, których podejmują własnoręcznie przyrządzonymi organicznymi posiłkami. Ich dom wygląda jak z magazynu wnętrzarskiego (wiemy, bo wrzucają fotki na FB).

Znacie je? Jeśli znacie, to kopnijcie je, proszę, ode mnie w tyłek. Mocno. To przez nie czujemy się tak podle.  

Tak, oczywiście że macierzyństwo da się pogodzić z pracą zawodową. Robiły to nasze matki oraz babcie. Miliony kobiet na całym świecie codziennie stają przed tym zadaniem. Ty też oczywiście dasz sobie radę. Pod warunkiem że nie jesteś zwariowaną perfekcjonistką, ambitną do bólu, która chce robić wszystko najlepiej na świecie.

Bo jeżeli tak, to najpierw będzie Ci bardzo, bardzo trudno, a w końcu i tak będziesz musiała sobie trochę odpuścić w różnych obszarach życia. Bo doba ma tylko 24 godziny. A Ty nie startujesz w żadnym wyścigu o medal najbardziej przemęczonej kobiety świata.

Poznaj także 6 innych sytuacji, w których nie warto dążyć do perfekcji.

Kiedy wrócić

No dobrze. Dzidziuś już jest na świecie i teraz pora na poważne decyzje. Po pierwsze - kiedy wracamy do pracy. W USA dopiero trwa walka o płatny urlop macierzyński, a my mamy ten przywilej już od dawna. Możemy przebywać na prawie pełnopłatnym urlopie przez ponad rok.

Ale, niestety, wciąż dla większości kobiet oznacza to pogorszenie sytuacji zawodowej. Ryzyko, że pracodawca odkryje, że nie jesteśmy niezastąpione i znajdzie zastępczynię, która zajmie nasze miejsce.

Nie ma tutaj uniwersalnych porad. Sama musisz ocenić, kiedy i na jakich warunkach wrócić do pracy. Jeżeli masz możliwość wykorzystania urlopu w całości, to super. Jeśli jednak bardzo Ci się spieszy z powrotem, weź pod uwagę następujące fakty.

Wszystkie badania psychologiczne to potwierdzają, że pierwsze trzy miesiące życia są kluczowe zarówno dla dziecka, jak i dla mamy – opuszczenie dziecka w tym czasie i powrót do pracy to proszenie się o kłopoty.

Lekarze twierdzą, że organizm matki potrzebuje co najmniej 6-8 tygodni, żeby dojść do siebie po porodzie. Dopiero po czterech tygodniach macica z rozmiaru arbuza wraca do rozmiaru jabłka. Sześć tygodni potrzebuje wagina na regenerację uszkodzeń. Układ hormonalny wraca do normy dopiero po kilku miesiącach. A zanim karmiąca matka mniej więcej ustabilizuje sobie pory karmienia, musi upłynąć co najmniej sześć tygodni.

W badaniach wykazano, że dzieci, których matki wróciły do pracy przed upływem 12. tygodnia, miały niższą odporność. Wpływa na to zarówno deficyt emocjonalny, jak i pozbawienie dziecka naturalnego pokarmu matki. Bo oczywiście można kombinować ze ściąganiem mleka i robieniem zapasów na cały dzień dla opiekunki, ale prawda jest taka, że większość kobiet, które wcześnie wracają do pracy, przestaje karmić piersią.

A jak udowodniono, mleko matki obniża ryzyko wielu chorób, w tym astmy, cukrzycy typu 2, biegunek, infekcji układu oddechowego. Karmienie piersią niesie korzyści zdrowotne również dla mam, chroniąc je przed cukrzycą, chorobami serca oraz rakiem piersi. Krótko mówiąc - trzy miesiące z dzieckiem to absolutne minimum.

Opieka

Gdybyśmy miały kiedyś stworzyć kobiecą partię, to z pewnością jedne z głównych postulatów dotyczyłyby ułatwień dla młodych mam. Skłonienia pracodawców, aby pozwalali część godzin przepracować w domu, traktowali jako oczywiste, że mama musi czasami wziąć wolne na chore dziecko, zakładali przyzakładowe żłobki i przedszkola itp. Jest coraz więcej firm przyjaznych mamom, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Trudno, jest jak jest. Stało się, urlop się skończył, wracamy do pracy.  

Wcześniej musiałyśmy podjąć strategiczną decyzję, kto będzie zajmował się naszym dzieckiem: jakaś instytucja, niania, prywatny miniżłobek czy babcia. Wszystkie mają wady i zalety. Ja byłam zachwycona, mogąc zostawiać dziecko u koleżanki, która miała dziecko w podobnym wieku do mojego i oprócz tego opiekowała się dwójką cudzych. Moja siostra oddała dziecko do znakomitego żłobka na 5 godzin dziennie.

Nie jest to prosta decyzja, ale gdy już ją podejmiesz, postaraj się wykrzesać z siebie trochę zaufania do ludzi. W 99,99% przypadków będą się zajmowali Twoim dzieckiem najlepiej, jak potrafi ą. Raczej nie są potworami albo kompletnymi idiotami.

Gdyby tak było, coś byś przeczytała na ten temat na jakimś internetowym forum. Nie zadręczaj się tworami wyobraźni, bo nie będziesz w stanie zrobić w pracy nic sensownego, no chyba że zawodowo montujesz monitoring w żłobkach.

Ono ma tatę

Pracujące matki często zachowują się tak, jakby zapominały, że dzieci nie biorą się z dzieworództwa. Usiłują ogarnąć wszystko, co jedynie pogłębia ich poczucie winy. A przecież współcześni faceci są naprawdę inni niż w czasach, gdy to podstawowym obowiązkiem ojca było dać w palnik po urodzeniu dziecka i zainteresować się nim dopiero wtedy, gdy już można było z nim chodzić na mecze.

Młodzi faceci w coraz mniejszym stopniu uważają, że kobieta rodzi się z naturalną zdolnością do opanowywania domowego chaosu czy że to tylko kobieta powinna zajmować się dzieckiem. Im młodsi faceci, tym trudniej im odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, kto powinien być głową domu. Samo to sformułowanie wydaje się nieco staroświeckie.

W ankiecie MH 70% czytelników deklaruje, że obowiązkami domowymi dzieli się po równo z partnerką. Warto wiedzieć, że im wcześniej ojciec włączy się w opiekę nad dzieckiem, tym silniejszą nawiązuje więź emocjonalną.  

Mama pracuje

Idealnie byłoby, gdybyś mogła w początkowym okresie wrócić do pracy na 2/3 etatu. Niemożliwe? Po prostu zapytaj. Nie zakładaj od razu czyjejś złej woli. Najlepiej od razu po powrocie porozmawiać szczerze z szefem i postawić jasno sprawę.

Masz małe dziecko i w najbliższym czasie raczej nie będziesz dyspozycyjna, jeżeli chodzi np. o wyjazdy służbowe czy dłuższe godziny pracy. Ale możesz zamiast tego robić coś innego. Zaproponuj jakiś uczciwy układ. Pokaż, że masz dobre chęci, zapał i nie zamierzasz wykorzystywać swojej sytuacji bardziej niż to będzie konieczne.

Zresztą na 90% w krótkim czasie staniesz się mistrzynią organizacji. Okaże się, że można swoją robotę wykonać w czasie o połowę krótszym. Ucierpi na tym tylko FB oraz firmowe życie towarzyskie. Minusy? Spadnie Twoja tolerancja dla jałowych zebrań, nic niedających szkoleń czy pozorowanej pracy.  

Twórz sojusze

W dawnych czasach, gdy ludzie żyli bardziej gromadnie, w otoczeniu bliższej i dalszej rodziny, młode matki zawsze miały do pomocy jakieś starsze, bardziej doświadczone kobiety. Miało to swoje minusy (zero prywatności), ale i plusy - umiały odróżnić błahy problem od poważnej choroby i potrafiły zająć się małym wtedy, gdy matka już padała na nos.

Dzisiaj często mieszkamy z dala od rodziny, dlatego bardzo ważne jest zbudowanie własnego „kręgu mocy”. Grupa zaprzyjaźnionych rodzin z dziećmi w podobnym wieku, co Twoje, będzie dla Ciebie wielkim wsparciem. Możliwość „podrzucenia” dziecka w krytycznej sytuacji albo poproszenia o odebranie z przedszkola, bo Ty utknęłaś w korku - bezcenna.

Podobnie jak spotkania w grupie dzieciatych. Wyobraź sobie - piknik na trawie, dzieci bawią się razem, wy rozmawiacie o normalnych rzeczach, zawsze jest ktoś, kto patrzy, czy dzieci są bezpieczne. Co za ulga, gdy nie musisz sama wszystkiego kontrolować.  

Nie daj się

Świat jest pełen ludzi, którzy uważają, że lepiej wiedzą, jak powinnaś postępować z dzieckiem. Szczepić, nie szczepić, karmić piersią do 5 r.ż. albo do 3. miesiąca, iść do pracy natychmiast po porodzie albo poświęcić się całkowicie dzieciom. Oszalejesz, jeżeli będziesz przejmowała się każdą opinią, zwłaszcza że nie ma nic bardziej nietrwałego niż obowiązujące poglądy. Jesteś dorosła, musisz kierować się własnym zdrowym rozsądkiem.

WH 09/2016

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Bardzo fajny artykuł. Też nie lubię jak mi ktoś mówi, jak mam postępować ze swoim dzieckiem, jak mam je karmić, pracować czy nie pracować. Karmiłam piersią ile mogłam, ale jak poszłam do pracy (pracuje w call center w Tivronie) to odstawiłam małego i jakoś nie było problemów ani z jego zdrowiem, ani z odpornością. Mam nianię co też jest hejtowane i godzę wszystko :)
    ~Anka, 2016-12-16 09:34:46
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij