Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.4

Maja Włoszczowska: Nigdy nie rezygnuję

Odpuszczanie sobie nigdy nie było w jej stylu. Mistrzyni świata, wicemistrzyni olimpijska  i brązowa medalistka Igrzysk Europejskich Maja Włoszczowska zdradziła nam, jak pokonała przeciwności losu, by dojść na sam szczyt. Poznaj jej historię i patent na sukces.

WH 2016-01-15
Maja Włoszczowska fot. Andrzej Tyszko

Maja Włoszczowska

  • Wiek: 32
  • Sport: kolarstwo górskie

 

  • Wicemistrzyni olimpijska z Pekinu w 2008 roku
  • Mistrzyni świata w cross-country z 2010 roku
  • Brązowa medalistka Igrzysk Europejskich
  • Zdobywczyni kilkudziesięciu medali mistrzostw kraju, Europy i świata obecnie jeździ w drużynie Kross Racing Team

Wypadek

Trzy tygodnie przed olimpijskim startem w Londynie upadła, łamiąc dwie kości w stopie i zrywając wszystkie więzadła w stawie skokowym. Nie był to pierwszy jej upadek, ale tym razem na tyle poważny, że musiała zrezygnować z walki o medal.

„Byłam w superformie i jechałam te igrzyska wygrać, ale złamanie okazało się bardzo skomplikowane, a po zdjęciu gipsu noga się nie ruszała. Nie było mowy o rowerze. Musiałam się rehabilitować po kilka godzin dziennie, cały czas na granicy bólu”.

Walka

Paradoksalnie kontuzja pomogła jej się zregenerować – normalnie nie mogłaby sobie pozwolić na tak długą przerwę od roweru. Zaczęła też mocniej niż wcześniej pracować nad całym ciałem. „Robiłam dużo więcej ćwiczeń stabilizacyjnych, żeby odciążyć stopę, co potem na rowerze mi pomagało”.

Musiała być cierpliwa. „Miałam angaż w nowej drużynie, więc bardzo mi zależało, żeby wrócić i być od razu w superformie, by sprostać oczekiwaniom”. Przyjęła do wiadomości, że to może potrwać. „Mój nieoceniony trener, śp. Marek Galiński, pomógł mi ze spokojem podejść do treningów, nie przejmować się tym, jak bardzo na początku było ciężko”.

Powrót

Wiedziała, że lepiej poświęcić sześć miesięcy, niż się poddać, a potem długo tego żałować. „Życie każdego człowieka czy kariera sportowca to nie tylko sukcesy, ale też porażki. Im szybciej nauczymy się z nich podnosić, tym lepiej”. Odpuszczanie sobie nigdy nie było w jej stylu.

„Nieważne, na jakiej pozycji skończę, nie poddaję się aż do mety. Na wyścigu bywa tak, że na początku coś nie idzie, ale czasem na trzeciej rundzie to mija, więc jest tylko pytanie, czy się do tej trzeciej rundy dotrwa”.

Maja Włoszczowska fot. Andrzej Tyszko

Trofeum

Przed pierwszym od wypadku wyścigiem miała spore obawy, czy w razie zachwiania na trasie zadziałają u niej właściwe odruchy, ale z kilometra na kilometr się z tym oswajała. „Nie jest tak, że ma się charakter sportowca, lubi się adrenalinę i od razu będzie się zjeżdżało na pełnej prędkości. Trzeba nad tym pracować i pomału pokonywać kolejne bariery. Wszystko wymaga czasu i treningu”.

Nigdy nie rezygnuję. Wyścig jest długi i jeszcze wiele może się wydarzyć. A zawsze lepiej jest ukończyć go nawet na dalekim miejscu, niż poddać się bez walki.

Opłacało się czekać. Sezon po wypadku okazał się jednym z najlepszych w jej karierze. Zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy i tytuł wicemistrzyni świata. W przyszłym roku ma szansę przywieźć z Rio de Janeiro medal, którego przez wypadek nie mogła zdobyć w Londynie.

Nowy start

Gdyby zawsze wszystko szło gładko, nie byłoby miejsca dla Supergirl ani Wonder Woman. Trudności potraktuj jak okazję, by się wykazać i ujawnić swoje najlepsze cechy.

Tekst: Joanna Dudzińska

WH 09/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij