Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ

2


OCEŃ
2.6

6 powodów, by przestać ćwiczyć na maszynach

Ponieważ pokaźnych rozmiarów, wymyślny sprzęt nie zawsze oznacza lepszy (nie, nie doszukuj się podtekstów). Zobacz, dlaczego lepiej trenować z wolnymi ciężarami i ciężarem własnego ciała niż ćwiczyć na maszynach treningowych.

WH 2014-03-19

Cały czas słyszymy o wspaniałych korzyściach wypływających z treningu oporowego, więc nic dziwnego, że widzę coraz więcej kobiet zmierzających do tych obładowanych ciężarami maszyn, od jednej do drugiej. Ostatecznie, jeśli nie jesteś pewna jak zacząć, ćwiczenia na maszynach mogą stanowić dobry początek przygody z siłownią. Pamiętaj tylko, że co za dużo, to niezdrowo – sposób, w jaki te maszyny oddziałują na Twoje ciało jest jednym z ich największych minusów. Tutaj dowiesz się, dlaczego powinnaś dać sobie z nimi spokój i wybrać wolne ciężary albo ćwiczenia wykorzystujące tylko ciężar ciała.

fot. Goran Bogicevic 2015/shutterstock.com fot. Goran Bogicevic 2015/shutterstock.com

Izolują poszczególne partie mięśni

Jest pewien powód, dla którego umieszcza się na maszynach te małe diagramy podświetlające, które partie mięśni ciała wykonują właśnie pracę – bo to właściwie wszystko, co ten sprzęt (z jego stałym umiejscowieniem i niezbyt zróżnicowanym, ograniczonym zakresem ruchów) możerobić. Co prawda skupienie uwagi tylko na, powiedzmy, bicepsie, wcale nie jest czymś złym, ale o wiele lepsze rezultaty osiągniesz, wykonując np. wiosłowanie albo pompki, które angażują naraz Twoje ręce, ramiona i klatkę piersiową. Pamiętaj tylko, że nawet jeśli celujesz w jedną, określoną partię ciała, wciąż musisz łączyć trening oporowy z treningiem cardio.

fot. shutterstock.com

Ćwiczenia na nich to strata czasu

„Jeżeli w ciągu dnia masz tylko od 30 do 60 minut na ćwiczenia, spędzanie około 20 minut na maszynie, która zmusi do pracy tylko jeden lub dwa mięśnie, nie jest raczej efektywnym treningiem” – mówi trenerka personalna Melissa Farley. Zamiast tego radzi zaangażować naraz tak dużo mięśni, jak to możliwe, np. w formie ćwiczeń plyometrycznych, wykorzystujących ciężar ciała czy rozciągających.

siłownia, komórka, telefon, fitness fot. antoniodiaz 2015/shutterstock.com

Ich rozmiar nie każdemu odpowiada 

Ten powód z pewnością jest oczywisty dla mierzącej, powiedzmy, 150 cm kobietki, która ma problem z zajęciem wygodnej pozycji na maszynie, nieważne jak bardzo starałaby się dopasować do siebie siedzenie. Albo siebie do siedzenia. Kolejne niedogodności to: zbyt daleko umieszczone uchwyty, obicia, które są umieszczone raczej w niezbyt komfortowych miejscach (chyba nie tylko ja widzę różnicę w wyglądzie klatki piersiowej mężczyzn i kobiet?) i siedzenia, które są albo zbyt głębokie albo zbyt szerokie, żeby móc się na nich wygodnie usadzić. A skoro jesteśmy już przy siedzeniu…

siłownia, sprzęt sportowy, fitness fot. Rocksweeper 2015/shutterstock.com

Często zmuszają do pozycji siedzącej

A weźmy pod uwagę, że i tak w ciągu dnia siedzimy zdecydowanie za dużo! Motto Melissy Farley: „Zejdź z maszyn i zacznij ćwiczyć swój tyłek, zamiast na nim siedzieć!”. Tylko poprzez samą zmianę pozycji na stojącą zaczniesz angażować swój tułów i ważne, stabilizujące mięśnie nóg.

siłownia fot. OPOLJA 2015/shutterstock.com

Nie są funkcjonalne

Chodzi o to, że ćwiczenia na maszynach nie przygotowują Twojego ciała do poruszania się w sposób dla niego (na co dzień) naturalny. Właściwie jest zupełnie na odwrót (oczywiście o ile nie zdarza Ci się zbyt często siadać, zanim otworzysz masywne drzwi albo zechcesz położyć coś ciężkiego na półkę). Wyciskanie hantli na ławeczce skośnej (o naprawdę dużym skosie) będzie o wiele lepsze dla zwiększania siły wypychu, za to wyciskanie ciężarków nad głowę lepiej przygotuje Twoje ramiona do podnoszenia czy balansowania.

siłownia, sprzęt sportowy, fitness fot. SunKids 2015/shutterstock.com

A niektóre są wręcz nienaturalne

Poszczególne maszyny wymagają od Ciebie przyjmowania pozycji, które mogą nawet narazić Twoje ciało na szwank. Na przykład, tak zwane „odwodziciele” obiecują, że pięknie ukształtują zewnętrzne mięśnie ud, ale podczas siedzenia prawie cały wysiłek związany z ruchem rozwierającym nogi spoczywa na mięśniu gruszkowatym – głębokim mięśniu pośladkowym. Nie dość, że jest on zwykle napięty, to jeszcze znajduje się obok rwy kulszowej, więc forsowanie go jest zdecydowanie złym pomysłem. Lepszy pomysł: boczne wykroki z taśmą (używając taśmy oporowej owiniętej wokół nóg, stawiasz kroki w bok).

Kolejny złoczyńca: maszyna do skrętów tułowia (podnosisz ciężary, jednocześnie skręcając dolną albo górną część ciała). Głównym celem jest tutaj uzyskanie talii osy, ale bardziej prawdopodobne jest nadwyrężenie dolnej części pleców niż obiecana, szczupła talia. Zamiast ćwiczeń na tej maszynie zdecyduj się na unoszenie bioder bokiem w podporze (tzw. side planks, czyli połóż się na boku, wyprostuj nogi, podeprzyj się na łokciu i unoś w górę biodra), które naprawdę dadzą popalić Twoim mięśniom skośnym brzucha.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    wg mnie nie
    ~basia, 2016-07-19 10:20:00
  • avatar
    zgłoś
    Bzdtury, bzdury i jeszcze raz bzdury. Szkoda czasu na czytanie
    ~efa, 2016-07-18 17:41:08
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij